poniedziałek, 5 kwietnia 2010

a tak jest smutno...

chce mi się płakać ....dobrze zrobiłoby mi gdybym sie wyryczała....ale w domu jest tak cicho i nie chce zeby ktos usłyszał.......swięta na mnie mają jakis zly wyplyw...dołują mnie....i moja matka ,która czasem potrafi dopiec....której pozwolilam miec tak wielki wyplyw na moje zycie...moze dlatego,ze myslalam,ze to mądra kobieta,ze nie pozwoli ,zeby bylo mi zle...
i jak bardzo trzeba być zdesperowanym ,żeby esemoesować z facetem od rozsyłania melodyjek....calkiem przypadkiem...ale dałam się wkręcić i przez chwile ,przez caly dzien,myslałam,albo wmawiałam sobie ,że to R...moze dlatego ,ze potrzebuje poczuć to motyle,potrzebuje tej konspiracji,oczekiwania,potrzebuje poczuć się kobietą,potrzebuje spojrzec w lustro i usmiechnąć się do siebie,widząc jak gładką mam cerę od tych hormonów szczęscia....poczuc ,że wyrywam z tego zycia choc troche dla siebie....
a tak jest smutno....bardzo smutno.....